O czym rymują nasi raperzy?

Grudzień 22 2010 Wpisany jako: Biznesowy, Rozrywkowy

Natknąłem się na teorię, która mówi, iż zachowanie kiboli podczas spotkań piłkarskich doskonale odzwierciedla kondycję będącą w kraju, z którego ci fani pochodzą. I ciężko się z nią sprzeczać. Uważam, że tak samo rzecz się ma, kiedy chodzi o naszych raperów i teledyski, które nakręcają do swych utworów. Wiadomo, że przeważają w nich finanse. Raperzy śpiewają o tym jak kochają je wydawać, jak dziecinnie łatwo przychodzi im ich przelewanie, że nie szczędzą ich ani na procenty, ani prostytutki ani tym bardziej narkotyki. Przedmiotem kluczowym z reguły jest zarabianie kapusty. Że przychodzi im ono jak ręką odjął, iż nie muszą martwić się o przyszłość, iż kasa to ostatnia kwestia, o jaką się martwią. Tylko głupi mogą pomyśleć, iż nasz krajowy hip-hopowiec rzeczywiście ma tak wygodnie. W naszym kraju stan platynowej płyty zdobywa singiel, który rozszedł się w zaledwie 20 tysiącach egzemplarzy, sum za tantiemy również nie ma zbyt wielu, gdyż polskie radia sporadycznie grają czarną muzykę. W rymach naszych pseudo-gangsterów mnóstwo zatem hipokryzji, przekłamań i chwalenia się. Prawda jest taka, iż chłopcy którzy każdego dnia przesiadują na trawie przed budynkiem i sporadycznie wydadzą utwór i wpuszczą go na neta, mogą tylko pomarzyć o życiu zagranicznych gwiazd zarabiających miliony dolarów rocznie. A i im w trzepaniu kasy w duzym stopniu przeszkodził ostatnio kryzys giełdowy. Wszakże w teledyskach zaczęli płacić… jednodolarówkami.